Walki o niepodległość

Państwo, które niejako „założył” w roku 1569 roku w Lublinie Zygmunt II August, ostatni męski potomek rodu Jagiellonów, przetrwało nieco ponad dwieście lat. Rzeczpospolita Obojga Narodów wskutek degeneracji swojej państwowości w toku osiemnastego stulecia, została w drugiej jego połowie rozebrana pomiędzy sąsiadujące z nią państwa – Prusy, Austrię i Rosję. Największą część ziem państwa polsko-litewskiego zagarnęła Rosja. Mocarstwa umówiły się, że nazwa „Polska” nigdy już nie będzie używana na mapach, ani w oficjalnych dokumentach. Trzeci rozbiór nastąpił w roku 1795, kiedy tez abdykował z tronu polskiego król Stanisław August Poniatowski. Postanowienie zaborcze odnośnie imienia polskiego nie pozostało długo w mocy, ponieważ zmusił je do zmiany tego rzeczy Napoleon, wyciągając kartę sprawy polskiej w europejskiej polityce i na Kongresie Wiedeńskim powstało królestwo polskie z carem Aleksandrem I na tronie. Polacy przez cały dziewiętnasty wiek próbowali dokonać zmiany niekorzystnej dla nich sytuacji braku państwa, ale ani Olszynka Grochowska (Powstanie Listopadowe), ani bitwa w Opatowie (Powstanie Styczniowe) nie były w stanie zmienić krajobrazu europy środkowo-wschodniej. Problem polegał na solidarności mocarstw rozbiorowych w kwestii polskiej, która zbliżała ich do siebie i kazała szukać rozwiązań kompromisowych w polityce międzynarodowej, ponieważ każde z nich obawiało się, że drugie może wyciągnąć z rękawa kwestię polską, żeby zaszkodzić kolejnemu, ale szkodziłoby to też samemu grającemu.

Od upadku do odrodzenia

W wyniku niezwykle szybkiej, jak na państwo rozległe i z pozoru zdrowe, degeneracji państwowości polskiej w osiemnastym stuleciu, doszło do sytuacji spektakularnej i w dużej mierze bezprecedensowej jeśli chodzi o stosunki międzynarodowe w ówczesnej Europie. Otóż w wyniku trzech rozbiorów w drugiej połowie osiemnastego wieku państwo polskie zostało całkowicie wymazane z map Europy, a jego terytorium rozdzielone pomiędzy trzy sąsiadujące z nim, silniejsze państwa. Przyczyn takiego stanu rzeczy było bardzo wiele – zarówno wewnętrznych, jak i zewnętrznych, faktem stało się jednak niewątpliwie, że Rzeczpospolita jeszcze półtora wieku temu będąca rozdającym karty w regionie, stała się narodem bez własnego państwa. W ciągu dziewiętnastego stulecia polscy patrioci próbowali aktywnie odmienić ten stan rzeczy. Czy to pod Moskwą, czy pod Olszynką Grochowską, czy w Opatowie, usiłowano przekreślić tragiczne dziedzictwo osiemnastego wieku, wskrzesić Polskę do życia i ustrzec się błędów przodków, którzy bezmyślnie ją roztrwonili. Były to jednak próby bezowocne. Polsce udało się powstać do życia dopiero w 123 lata po trzecim rozbiorze, za oficjalną datę uznaje się tu 11 listopada 1918 roku. Było to efektem bardzo szczęśliwej konstelacji na międzynarodowej szachownicy europejskiej, która zaistniała w wyniku porażki w pierwszej wojnie światowej wszystkich trzech mocarstw zaborczych.

Próby niepodległościowe

Polska, jeszcze w końcu szesnastego i na początku siedemnastego wieku, była lokalną potęgą. Siedemnastowieczne wojny w prawdzie umniejszyły jej znaczenie oraz terytorium (choć akurat to nie nazbyt mocno), ale w osiemnaste stulecie Rzeczpospolita wchodziła jako państwo jeszcze z pozoru silne i rozległe, z aspiracjami na odgrywanie roli w regionie. Degeneracja pozycji państwa była jednak błyskawiczna. Przede wszystkim katastrofalną była tutaj polityka króla polskiego w czasie Wielkiej Wojny Północnej, która przyniosła Polsce i Litwie wielkie spustoszenie, choć Rzeczpospolita oficjalnie nie brała nawet w niej udziału. Poprzez sejm niemy i rolę rosyjskiego protektoriatu Polska dotarła do pierwszego i drugiego rozbioru. Przed klęską państwa nie mogła uratować nawet bezprecedensowa próba, jaką było podpisanie konstytucji państwa w dniu 3 maja 1791. Upadek stał się faktem, którego nie były w stanie odwrócić bitwy pod Austerlitz, Ostrołęką czy w Opatowie. Korzystny układ geopolityczny, dzięki któremu Polska mogła się w końcu odrodzić, nastąpił w 123 lata po trzecim rozbiorze i abdykacji Stanisława Augusta Poniatowskiego. Druga Rzeczpospolita powstała w konsekwencji szczęśliwej konstelacji w polityce europejskiej, jaka nastąpiła po pierwszej wojnie światowej, która zakończyła się dziwnym zbiegiem okoliczności porażkami wszystkich trzech mocarstw zaborczych.

Walki partyzanckie

Dwa powstania narodowe, największe z tych które rozegrały się w wieku dziewiętanstym, na ziemiach polski okresu zaborów, różniły się między sobą w sposób bardzo znaczny. Powstanie Listopadowe, które wybuchło 29/30 listopada 1830 roku toczyło się w warunkach istnienia struktur zależnego wprawdzie i bardzo niewielkiego, ale jednak państwa, posiadającego własną władzę, administrację czy zorganizowane i świetnie wyszkolone zawodowe wojsko. Powstanie Styczniowe powstało z niebytu. Nie istniał w tamtym okresie żaden aparat państwowy czy administracyjny, który mógłby insurekcją otwarcie pokierować, zaś wojska rosyjskie stacjonowały już na terenie kongresówki. Wobec tego znacznie różnił się obraz bitew pod Olszynką Grochowską czy w Opatowie. Pierwsza z nich to obraz walki co prawda wycieńczonych, walczących w warunkach dużej przewagi liczebnej przeciwnika, ale jednak regularnej armii, z dobrym uzbrojeniem i wyszkoleniem do walki. Drugi przypadek, to bitwa regularnej armii rosyjskiej z amatorami, fatalnie uzbrojonymi, słabo wyszkolonymi, głodnymi, brudnymi i zmęczonymi długotrwałymi tułaczkami po lasach i polnych drogach. Oba powstania łączy jednak fakt, że zostały one krwawo stłumione przez władze rosyjskie, a po ich porażce kraj dotknęły ostre popowstaniowe represje. Po insurekcjach miała także miejsce tradycyjna emigracja popowstaniowa, choć wyraźnie silniejsza i aktywniejsza była ona po powstaniu listopadowym, być może ze względu na lepsze nastawienie europejskiej opinii publicznej do tego powstania.

Próby walk o niepodległość

Z pozycji lokalnego mocarstwa w końcu szesnastego i początkach siedemnastego wieku, poprzez państwo które z mocą odpierało najazdy potężnych sąsiadów w wieku siedemnastym, przez państwo indolencji i protektoriatu rosyjskiego w wieku osiemnastym, Rzeczpospolita dotarła w swej historii do epoki rozbiorów. Choć patriotyczne próby, jakie uosabia Konstytucja 3 maja 1791 roku były widoczne, to jednak nie mogły one zmienić całokształtu i odwrócić bezlitosnej machiny dziejów. W roku 1795, w wyniku trzeciego rozbioru Polski, Rzeczpospolita zniknęła z map Europy. Polacy podejmowali szereg akcji, aby przywrócić ją z niebytu. Okazja ukazała się bardzo szybko – była nią tzw. epoka napoleńska. Utworzenie Księstwa Warszawskiego dawało pewne nadzieje, ponieważ umożliwiło umiędzynarodowienie sprawy polskiej, ale klęska Napoleona w wyprawie na Moskwę przekreśliła wszelkie kalkulacje. Następnie Kongres Wiedeński, Królestw Polskie i dwa wielkie powstania narodowe – Listopadowe i Styczniowie. Oba były wyrazem niezłomnej woli Polaków do odzyskania niepodległości, oba zakończyły się katastrofalną klęską, która przyniosła niepowetowane straty. Choć polski żołnierz walczył nieustępliwie czy w Olszynce Grochowskiej, czy w Opatowie, w gruncie rzeczy możliwość zwycięstwa nad potężnym imperium nie istniała. Represje zaś były bardzo ostre i konkretne – uderzono w polską autonomię w kongresówce, całkowicie ją niwecząc, podjęto także gwałtowną akcję rusyfikacyjną, która choć nie odnosiła sukcesów była jednak dla Polaków upokarzająca i uprzykrzała życie.

Romantyczne powstanie

Choć Polacy w swojej historii wywołali cały szereg powstań, insurekcji i ruchawek, to jednak najbardziej romantycznym (poza oczywiście quasimistyczną próbą powstania w Rzeczpospolitej Krakowskiej) z nich było zdecydowanie Powstanie Styczniowe z lat sześćdziesiątych dziewiętnastego stulecia. Insurekcja wybuchła w nocy z 22 na 23 stycznia 1863 roku, przedwcześnie wywołana prewencyjną branką margrabiego Wielopolskiego. Powstańcy, choć wydali dekret o nadaniu ziemi chłopom, którzy pójdą do powstania, nie uzyskali masowej pomocy elementu wiejskiego. Bardzo słabo wyszkolenie, oraz co najważniejsze wyposażenie – zupełny prawie brak nowoczesnej broni, walka często na archaiczne strzelby czy nawet broń białą – sprawiały, że Polacy nie mieli większych szans z Rosjanami. Polacy walczyli metodami wojny partyzanckiej, podejmując jedynie wyzwania taktyczne, gdyż na zarysowanie strategicznych nie było najmniejszych szans. W czasie całej insurekcji odbyło się kilkaset potyczek i bitew, choć bitwy zdarzały się niezmiernie rzadko – np. w Opatowie. Rosjanie rozprawili się z powstaniem bezwzględnie dokonując po jego stłumieniu krwawych represji. Uczestnikom powstania skonfiskowano majątki (był to bardzo ciężki cios dla polskości na Kresach Wschodnich), uwięziono i zesłano na syberię. W kraju usunięto ostatnie pozostałości po dawnej autonomii kongresówki i rozpoczęła się era ostrej akcji rusyfikacyjnej.

Powstanie styczniowe

Po upadku powstania listopadowego w kraju zapanowała swoista apatia, był to jednak stan krótkotrwały. W szybkim tempie powstawały kolejne organizacje podziemne, które za cel stawiały sobie odrodzenie niepodległej Polski na ziemiach odebranych Rzeczpospolitej przez wszystkie trzy państwa zaborcze. Często ich istnienie i działalność animowane były z emigracji. Ogromny wzrost nastrojów insurekcyjnych nastąpił już jednak po wejściu w dorosłość kolejnego pokolenia Polaków, które także nie mogło zgodzić się w swoich umysłach, sercach i sumieniach na niewolę w jaką popadła Rzeczpospolita. Działalność podziemna zintensyfikowała się na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych, szczególnie w kongresówce, która stała się bastionem polskiego oporu, przede wszystkim oczywiście jeśli chodzi o działalność nielegalną. Powstanie styczniowe wybuchło w nocy z 22 na 23 stycznia 1863 roku, zaś ostatnie jego akordy wybrzmiały jeszcze w dwa lata później. Jego trwanie to przede wszystkim potyczki partyzanckie, to jednak zdarzały się także pomniejsze bitwy, tj. w Opatowie. Powstańcy nie mieli żadnych szans z regularną armią rosyjską, przede wszystkim jeśli chodzi o słabe uzbrojenie, a także niewystarczające wyszkolenie. Wojskom powstańców nie udało się zdobyć ani jednego ośrodka miejskiego, choć początkowo planowali zdobycie z zaskoczenia Płocka, który miał być powstańczą stolicą i miejscem z którego ewentualnie można by dokonać w przyszłości ataku na Warszawę.

Listopadowe i Styczniowego

Polacy są narodem, który uwielbia powstania – tak głosi w każdym razie obiegowa opinia. Nasz naród powstawał bardzo często przeciw wrogowi, okupantowi, zaborcy, choć trzeba przyznać, że miał ku temu liczne powody, których nieraz brakło innym ludom. W dziewiętnastym wieku, kiedy Polska znajdowała się pod zaborami, a wszelkie niepodległościowe dążenia były ostro tłumione, Polacy zorganizowali dwa wielkie powstania narodowowyzwoleńcze – powstanie listopadowe i powstanie styczniowe. Listopadowe rozpoczęło się w nocy z 29 na 30 listopada 1830 roku, kiedy to grupa podchorążych pod wodzą Piotra Wysockiego zdecydowała się porwać carskiego brata Konstantego, który był jednocześnie dowódcą armii królestwa kongresowego, następnie zaś zdobyła warszawski arsenał z pomocą ludu powstańczej stolicy. Kilka dni później sejm zdetronizował Aleksandra I i wojna stała się nieuniknioną. Powstanie Styczniowe rozpoczęło się w sytuacji tzw. branki, czyli przymusowego poboru do armii carskiej, jaką prewencyjnie, przeciw planom powstańczym, zarządził margrabia Wielopolski. Spowodowało to przedwczesny wybuch powstania, które było słabo przygotowane, przede wszystkim jeśli chodzi o wyszkolenie żołnierzy. Walki powstańcze były przede wszystkim potyczkami, choć zdarzały się też większe bitwy jak ta w Opatowie. Generalnie jednak powstanie styczniowe było zakrojoną na szeroką skalę i duże terytorium wojną partzancką, której uczestnicy nie mieli poważnych szans nawet na nawiązanie taktycznej przewagi nad Rosjanami, co tu zaś mówić o strategicznych sukcesach.

Powstania

Polska, która w wieku siedemnastym odparła liczne wrogie najazdy, z różnorakich przyczyn utraciła w jego toku pozycję lokalnego mocarstwa, którą przypieczętowały wydarzenia z okresu Wielkiej Wojny Północnej. Wiek osiemnasty to już dla Rzeczpospolitej smutny okres biernego przyglądania się grze interesów na europejskiej szachownicy, szczególnie po Sejmie Niemym i zaprowadzeniu w Polsce de facto rosyjskiego protektoratu. Następnie dwa pierwsze rozbiory, później zaś próba ratowania państwa polskiego w konstytucji 3 maja 1791 roku, ostatecznie zakończona jednak klęską w walce z zaproszoną przez targowiczan obcą interwencją, trzeci rozbiór i całkowity upadek państwa. Polacy w toku dziewiętnastego stulecia podejmowali liczne próby odzyskiwania swojej państwowości – przede wszystkim wywołali dwa nieudane powstania w zaborze rosyjskim; listopadowe i styczniowe. Listopadowe mimo szeregu sukcesów na polu bitwy, z braku woli politycznej i wiary kierownictwa powstania w zwycięstwo, musiało ulec ostatecznie potędze rosyjskiej armii. Styczniowe było już tylko konglomeratem różnorakich prowadzonych potyczek i bitew partzanckich, m.in. w Opatowie. Nie miało jednak najmniejszych szans na zwycięstwo a represje popowstaniowe miały charakter bardzo okrutny i pozwoliło zaborcom rozprawić się z organizacjami społecznymi Polaków, a tysiące z nich uwięzić, wysłać na syberię i skonfiskować majątki.

Bitwy powstańcze

Usiłujący odtworzyć utraconą przez siebie w osiemnastym wieku niepodległość, Polacy imali się każdego możliwego sposobu, by przybliżyć się do zrealizowania upragnionego celu. Najbardziej spektakularnym akcjami na rzecz niepodległości, które jednak przyniosły katastrofalne skutki, były powstania narodowe. Poza szeregiem pomniejszych ruchawek, w dziewiętnastym wieku mamy do czynienia z dwoma głównymi zrywami narodowowyzwoleńczymi Polaków, które miały na celu oswobodzeni zniewolonej ojczyzny. Oba były wymierzone przeciwko państwu, które zajmowało największą część przedrozbiorowego terytorium Polski, czyli oczywiście przeciwko Cesarstwu Rosyjskiemu. Oczywiście chodzi tutaj o powstanie listopadowe i powstanie styczniowe. Od nocy listopadowej 1830 do bitwy w Opatowie w czasie zrywu z drugiej połowy dziewiętnastego wieku, mamy do czynienia z okresem wzmożenia prób aktywnej walki o niepodległość. Powstanie listopadowe było w o tyle lepszej sytuacji, że Polacy dysponowali wtedy niewielką, lecz świetnie wyszkoloną własną regularną armią, tzn. armią królestwa kongresowego. Choć nie miała ona szans zwycięstwa z Rosjanami, ponieważ nie miała tak wielkiego potencjału mobilizacyjnego, to jednak mogła niejednokrotnie stawiać im czoło jak równy z równym. Powstanie styczniowe było już tylko prowadzoną na dużą skalę wojną partyzancką, której nie można było wygrać, ani nawet stawać jak równy z równym, z racji chociażby braków w uzbrojeniu czy wyszkoleniu żołnierzy.