Dlaczego warto zwiedzić podziemne labirynty w Opatowie?

Opatów to godne uwagi miasto. Poza zabytkami, które posiada takimi jak np. Brama Warszawska, czy klasztor oo. Bernardynów warto zainteresować się podziemiami miasta. Dawno temu Opatów położony był na bardzo ważnych handlowych szlakach, umiał to wykorzystać – handel rozwijał się, ludzie się bogacili, a dwa razy do roku organizowane były spotkania kupców. Jednak ci, pamiętając o najazdach tatarów swoje magazyny postanowili lokować pod powierzchnią ziemi. Budowali dwu i trzykondygnacyjne piwnice. Tym sposobem pod ziemią powstało miasto. Były w nich lochy i labirynt komór. Nie wiadomo, czy ktokolwiek dowiedziałby się o istnieniu tego miasta, gdyby woda nie zaczęła drążyć lessów i nie spowodowała, że podziemne miasto z budynkami na powierzchni „siadało”. Obecnie turyści mają możliwość zwiedzać tylko część podziemi Opatowa. W sumie trasa ma 402 metry. Podczas jej przejścia mija się 22 pomieszczenia. Warto dodać, że aby zwiedzać podziemia trzeba pokonać prawie 200 stopni. Trasa udostępniona została pod koniec 1985 roku. W piwnicach gospodarz obiektu urządził wystawy, m.in. etnograficzną. Zachowano kopalniany wygląd miejsca, są szyny z wagonikiem, a nawet porzucony kilof. Warto więc zwiedzić nie tylko zabytki na powierzchni ziemi, ale także podziemia.

Co kryje podziemie w Opatowie?

Czasem uważamy, że jeśli mielibyśmy zwiedzać Polskę to wyłącznie wielkie miasta jak Warszawa, czy Kraków. Rzeczywiście jest w nich wiele pięknych zabytków, miejsc, które warto zobaczyć. Jednak trzeba pamiętać o tym, że także mniejsze miasta, jak choćby Opatów także potrafią zachwycić. W Opatowie można pozwiedzać podziemia. Miasto umiało wykorzystać to, że położone było na ważnych szlakach handlowych, handel kwitł, a mieszczanie się bogacili. Organizowane nawet były spotkania kupców dwa razy do roku. Jednak tatarskie najazdy spowodowały obawy i kupcy swoje magazyny budowali pod powierzchnią ziemi. Powstały dwu i trzykondygnacyjne piwnice. Pod ziemią powstało miasto z chodnikami, lochami i labiryntami komór. Być może nikt nie dowiedziałby się o istnieniu tego miasta, ale woda drążyła lessy, spowodowała, że podziemne miasto „siadało”, a tym samym także i budynki, które były na powierzchni. Obecnie można zwiedzać jedynie część opatowskich podziemi, trasa liczy w sumie 402 metry. Mija się po drodze 22 pomieszczenia, a najgłębsze piwnice mają 15 metrów. By obejrzeć podziemia trzeba pokonać 197 stopni. Dodatkowo, w piwnicach przygotowano etnograficzne i geologiczne wystawy. Zachowano także wystrój kopalniany, jest skalne usypisko, szyny z wagonikiem, porzucony kilof.

Podziemny labirynt w Opatowie

W Opatowie niegdyś odbywały się spotkania kupców. Miasto umiało wykorzystać swoje dobre położenie. Zaraz po Sandomierzu i Wiślicy Opatów był zaliczany do najważniejszych ośrodków sandomierskiej ziemi. Handel rozwijał się, a mieszczanie bogacili się na nim. Jednak pamiętając o najazdach Tatarów magazyny woleli lokować pod ziemią i budowali dwu, lub trzykondygnacyjne piwnice. Przez 250 lat powstało pod ziemią drugie miasto wraz z lochami, chodnikami i labiryntem komór. Raczej nikt nie miałby pojęcia o ich istnieniu, gdyby nie fakt, że woda drążyła lessy opatowskie i sprawiła, że miasto zaczęło „siadać”, a z nim budynki, które znajdowały się na powierzchni. Obecnie turyści mogą zwiedzać część podziemi. Trasa ma ok. 400 metrów, podczas takiej wycieczki mija się 22 pomieszczenia. Warto dodać, że najgłębsze piwnice mają 15 metrów. By móc podziwiać podziemne miasto trzeba pokonać 197 stopni. W poszczególnych piwnicach utworzono wystawy geologiczne i etnograficzne. Zachowano tam kopalniany wystrój, są szyny z wagonikiem, porzucony kilof. Warto czasem pozwiedzać własny kraj, jest w nim wiele interesujących zakątków. Czasem wydaje nam się, że w Polsce ciekawe są jedynie wielkie miasta, tymczasem okazuje się, że te mniejsze również mają nam wiele do zaoferowania.

Ważne imprezy w Opatowie

Mieszkańcy Opatowa i okolic z pewnością wiedzą, że w mieście odbywa się wiele interesujących imprez, których nie można przegapić. Przede wszystkim w gronie najważniejszych corocznych wydarzeń są Gody Opatowskie. To przegląd zespołów, które wykonują kolędy i odbywa się w styczniu. W maju organizowany jest festyn majowy, podczas którego zaprezentować mogą się zespoły weselne. Niektóre z nich nawiązują do ludowej muzyki. Natomiast na przełomie maja i czerwca odbywa się w mieście Jarmark Opatowski. Jest to istotne dla miasta i gminy wydarzenie. Podczas jego trwania prezentują się ludowi twórcy zajmujący się np. garncarstwem. Na scenie goszczą amatorskie zespoły ludowe i teatry uliczne. Impreza jest bardzo ciekawa i każdy mieszkaniec powinien w niej uczestniczyć. Bywa, że szukamy daleko ciekawych wydarzeń i imprez, a okazuje się, że we własnym mieście mamy okazję do uczestnictwa w wielu z nich. Warto też pamiętać o imprezie, która ma ogólnopolski charakter, jest to Ogólnopolski Festiwal „Talenty”, który ma na celu promować uzdolnioną wokalnie młodzież i dzieci. W mieście można też obejrzeć wystawy malarskie, na których prezentowane są dzieła lokalnych artystów, zdecydowanie warto ich docenić. Imprez nie brakuje, trzeba tylko się zainteresować nimi.

Dlaczego warto pojechać w okolice Opatowa?

Zachwycamy się dalekimi krajami, a tymczasem w Polsce jest mnóstwo pięknych zakątków, które warto odwiedzić, tym bardziej, że trwają jeszcze wakacje. Ciekawym miejscem jest Opatów i jego okolice. Miasto położone jest w pobliżu Sandomierza. Zachęca do odwiedzin wieloma swoimi zabytkami, takimi jak np. kościół kolegiacki pw. św. Marcina, Brama Warszawska, która powstała w latach 1520 -1530, klasztor oo. Bernardynów z pięknym kościołem i rzeźbami. Interesujące są także podziemia miasta, które także dostępne są dla turystów. Podziemia powstały dzięki temu, że w mieście kwitł handel, niegdyś miasto miało także prawo do trzeciego dorocznego jarmarku. Jednak pamięć o tatarskich najazdach spowodowała, że magazyny budowano właśnie pod ziemią. W taki sposób zostało stworzone drugie miasto. Warto zainteresować się także okolicami Opatowa. Z pewnością zachwyci nas Karwów. Leży on w dolinie rzeki Opatówki. Uwagę zwracają pagórki i lessowe wąwozy, które charakteryzują ziemię sandomierską. W niewielkim zagajniku jest źródełko, które według ludowych wierzeń posiada cudowną i leczniczą wodę. Nosi ono imię Wincentego Kadłubka. Niedaleko znajduje się też kaplica, w miejscu, w którym stał dom Kadłubka. Może warto przekonać się samemu, czy woda ze źródełka ma rzeczywiście tak wspaniałe właściwości?

Okolice Opatowa – dlaczego warto je zwiedzić?

Wakacje trwają, warto to wykorzystać i nieco pozwiedzać. Wcale nie musimy w tym celu udawać się w daleką podróż. Wystarczy, że zainteresujemy się własnym krajem, jest w nim naprawdę mnóstwo ciekawych regionów. Przykładem miasta, które warto odwiedzić jest Opatów, a nie mniej interesujące są też jego okolice. Samo miasto znajduje się w pobliżu Sandomierza, niedaleko leżą Góry Świętokrzyskie. Warto wiedzieć, że miasto posiada wiele zabytków. Należą do nich m.in. klasztor oo. Bernardynów z barokowym kościołem, kościół pw. św. Marcina, który jest wartościowym zabytkiem architektury romańskiej w naszym kraju, czy Brama Warszawska, która została zbudowana w latach 1520-1530. Piękny jest Opatów, jak i jego okolice. Z drogi głównej Opatów – Sandomierz warto zjechać w Okalinie, gdyż 3 km. dalej znajduje się Karwów, który jest malowniczą miejscowością w dolinie rzeki Opatówki. W okolicy można podziwiać pagórki i wąwozy lessowe, które są charakterystycznym elementem ziemi sandomierskiej. W Karwowie znajduje się także źródełko, które nosi imię Wincentego Kadłubka. Według wierzeń ludowych woda ze źródełka ma lecznicze właściwości. W pobliżu źródełka znajduje się kapliczka, a z umieszczonej na niej tablicy dowiadujemy się, że w miejscu, gdzie ona stoi stał dom, w którym urodził się Wincenty Kadłubek.

Dlaczego warto pojechać do Opatowa?

Nie ma wątpliwości co do tego, że warto zwiedzać własny kraj, choć często sądzi się, że nie ma w nim nic ciekawego i zdecydowanie lepiej wybrać się za granicę. Wart uwagi jest Opatów. Jest to miasto w pobliżu Sandomierza, które dzięki swej bogatej historii posiada wiele niezwykle cennych zabytków. Na szczególną uwagę zasługują na pewno: pozostałości murów obronnych z Bramą Warszawską, kościół kolegiacki pw. św. Marcina, który jest jednym z najpiękniejszych zabytków romańskiej architektury w naszym kraju, czy klasztor oo. Bernardynów wraz z barokowym kościołem i wspaniałymi rzeźbami. Nie można też zapominać o trasie turystycznej, która znajduje się pod ziemią. W mieście kiedyś odbywały się spotkania kupców. Handel kwitł, a ludzie pamiętali doskonale o tatarskich najazdach i dlatego swoje magazyny budowali pod ziemią. W ten sposób pod ziemią powstało miasto. Turyści mogą zwiedzać część opatowskich podziemi. Trasa ma ok. 400 metrów. Warto dodać, że najgłębsze piwnice mają po 15 metrów. Jak widać nasz kraj kryje wiele ciekawych miejsc. Podziemne miasto na pewno warte jest naszych odwiedzin, rzadko doceniamy regiony Polski. Moda na zagraniczne wyjazdy spowodowała, że wolimy dalekie podróże, niż skusić się na zwiedzanie bliższych, aczkolwiek nie znaczy, że mniej atrakcyjnych miejsc.

Inne warte zobaczenia zabytki Opatowa

Klasztor Bernardynów, Kolegiata św. Marcina i podziemna trasa turystyczna to perełki Opatowa. Ale miasto to kryje w sobie jeszcze wiele innych ciekawych miejsc. Na uwagę zasługuje Brama Warszawska – jedyna z czterech, która ocalała. Brama ta jest znakiem ówczesnych fortyfikacji miast. Pochodzi z XVI wieku i została ufundowana przez kanclerza wielkiego koronnego – Krzysztofa Szydłowieckiego – właściciela miasta. Pamiątką po fundatorze jest znajdujący się nad bramą herb Szydłowieckich. Będąc na Rynku Opatowa, konieczne należy zwrócić uwagę na ratusz i kamienicę z podcieniami. Budowla ta swoimi początkami sięga XVI wieku. Kiedyś mieściły się tam koszary i cerkiew. W międzywojniu ratusz był siedzibą starostwa i sejmiku powiatowego. Teraz również rezydują tam władze miasta. Nie należy również zapomnieć o Muzeum Geodezji i Kartografii, znajdującym się przy ulicy Sienkiewicza 17. W zbiorach znajdują się dawne urządzenia służące do pomiarów geodezyjnych i do obróbki map. Na uwagę zasługują również mogiły, będące śladem toczących się na terenie ziemi opatowskich walk powstańczych, między innymi bitwy opatowskiej. I tak na skrzyżowaniu ulic Mickiewicza i 1-go Maja jest mogiła powstańca Ludwika Topór-Zwierzdowskiego, strąconego na rynku w Opatowie. Natomiast na ternie opatowskiego Szpitala Rejonowego mieści się zbiorowa mogiła powstańców.

Opatowska restauracja o nazwie Żmigród

Wspominając o Opatowie warto nieco zapoznać się z dziejami historycznym tegoż miasta. Już pierwsze wzmianki o Opatowie możemy znaleźć w kronikach historyka Jana Długosza, który to opisał Opatów, jednak próżno tu szukać tak właśnie nazwanego miasta. W XV wieku Długosz pisał o Żmigrodzie opatowskim, choć trzeba tu wspomnieć o tym, iż to obco brzmiące hasło odnosi się do wczesnośredniowiecznych słowiańskich grodzisk, a nie konkretnej nazwy miasta. Długosz jednak pisze, że tak właśnie z początku nazywany był Opatów. Przyjeżdżając do tej miejscowości spotkamy się z tą nazwą, kiedy to trafiamy na Rynek Starego Miasta w Opatowie. To tutaj właśnie, w niedalekim sąsiedztwie kolegiaty pod wezwaniem św. Marcina z Tourus, a na wprost podziemnej trasy turystycznej trafimy na restaurację, która przyjęła tą prastarą nazwę. Restauracja Żmigród to trzy sale restauracyjne, z których każda jest inaczej wykończona, choć ich wystrój nie gryzie się ze sobą i doskonale współgra, przypominając stylem nieco irlandzkie puby, czy też kojarzy się z typowymi, a niewielkimi restauracjami francuskimi. Jeżeli chodzi o wystrój to Żmigród przywita nas swoimi surowymi, ciężkimi, dębowymi i masywnymi stołami, dużym kamiennym kominkiem, a także kutymi żyrandolami. Restauracja często jest miejscem zatłoczonym, ale to ze względu na to, że jest najbardziej charakterystycznym punktem gastronomicznym w sercu Opatowa.

Atrakcje turystyczne

Prawdziwi turyści potrafią opanować każdy kawałek ziemi, nie bacząc na przeszkody czy koszty. Więc prawdziwy turysta dotarł aż do Opatowa, gdzie zachwycił się pięknem jego zabytków. Pierwszym z zabytków miasta, który go oczarował, jest na pewno Brama Warszawska. Jest to symbol ufortyfikowania dawnej osady kupieckiej. Można zauważyć, że została ona zrekonstruowana i wystylizowana na styl renesansowy. Prawdziwy turysta dopatrzy się na niej także herbu rodziny Szydłowieckich, fundatorów tejże budowli oraz obrazu Matki Bożej. Kolejnym pięknym budynkiem jest ratusz, także ufundowany przez wcześniej już wspomnianą rodzinę Krzysztofa Szydłowieckiego. Jest to gmach murowany, zbudowany na planie prostokąta, gdzie w XIX mieściła się cerkiew pw. św. Mikołaja Cudotwórcy oraz koszary. Następnie prawdziwy turysta w Opatowie powinien się udać do podziemnej trasy turystycznej, która zapewni mu mocne doznania. Do jej powstania doprowadził brak miejsca na przechowywanie żywności, a później pełniła ona także miejsce schronu dla mieszkańców Opatowa. W jej skład wchodzi 46 komór, a długość, gdzie prawdziwy turysta może swobodnie maszerować, wynosi 335 metrów. Jest to naprawdę wygodne i miłe zwiedzanie, ponieważ cała trasa jest bardzo dobrze przygotowana, aby ugościć przybyłych. Opatów więc zaprasza. Prawdziwy turysta będzie naprawdę szczęśliwy w opatowskich progach.

Walki o niepodległość

Państwo, które niejako „założył” w roku 1569 roku w Lublinie Zygmunt II August, ostatni męski potomek rodu Jagiellonów, przetrwało nieco ponad dwieście lat. Rzeczpospolita Obojga Narodów wskutek degeneracji swojej państwowości w toku osiemnastego stulecia, została w drugiej jego połowie rozebrana pomiędzy sąsiadujące z nią państwa – Prusy, Austrię i Rosję. Największą część ziem państwa polsko-litewskiego zagarnęła Rosja. Mocarstwa umówiły się, że nazwa „Polska” nigdy już nie będzie używana na mapach, ani w oficjalnych dokumentach. Trzeci rozbiór nastąpił w roku 1795, kiedy tez abdykował z tronu polskiego król Stanisław August Poniatowski. Postanowienie zaborcze odnośnie imienia polskiego nie pozostało długo w mocy, ponieważ zmusił je do zmiany tego rzeczy Napoleon, wyciągając kartę sprawy polskiej w europejskiej polityce i na Kongresie Wiedeńskim powstało królestwo polskie z carem Aleksandrem I na tronie. Polacy przez cały dziewiętnasty wiek próbowali dokonać zmiany niekorzystnej dla nich sytuacji braku państwa, ale ani Olszynka Grochowska (Powstanie Listopadowe), ani bitwa w Opatowie (Powstanie Styczniowe) nie były w stanie zmienić krajobrazu europy środkowo-wschodniej. Problem polegał na solidarności mocarstw rozbiorowych w kwestii polskiej, która zbliżała ich do siebie i kazała szukać rozwiązań kompromisowych w polityce międzynarodowej, ponieważ każde z nich obawiało się, że drugie może wyciągnąć z rękawa kwestię polską, żeby zaszkodzić kolejnemu, ale szkodziłoby to też samemu grającemu.

Od upadku do odrodzenia

W wyniku niezwykle szybkiej, jak na państwo rozległe i z pozoru zdrowe, degeneracji państwowości polskiej w osiemnastym stuleciu, doszło do sytuacji spektakularnej i w dużej mierze bezprecedensowej jeśli chodzi o stosunki międzynarodowe w ówczesnej Europie. Otóż w wyniku trzech rozbiorów w drugiej połowie osiemnastego wieku państwo polskie zostało całkowicie wymazane z map Europy, a jego terytorium rozdzielone pomiędzy trzy sąsiadujące z nim, silniejsze państwa. Przyczyn takiego stanu rzeczy było bardzo wiele – zarówno wewnętrznych, jak i zewnętrznych, faktem stało się jednak niewątpliwie, że Rzeczpospolita jeszcze półtora wieku temu będąca rozdającym karty w regionie, stała się narodem bez własnego państwa. W ciągu dziewiętnastego stulecia polscy patrioci próbowali aktywnie odmienić ten stan rzeczy. Czy to pod Moskwą, czy pod Olszynką Grochowską, czy w Opatowie, usiłowano przekreślić tragiczne dziedzictwo osiemnastego wieku, wskrzesić Polskę do życia i ustrzec się błędów przodków, którzy bezmyślnie ją roztrwonili. Były to jednak próby bezowocne. Polsce udało się powstać do życia dopiero w 123 lata po trzecim rozbiorze, za oficjalną datę uznaje się tu 11 listopada 1918 roku. Było to efektem bardzo szczęśliwej konstelacji na międzynarodowej szachownicy europejskiej, która zaistniała w wyniku porażki w pierwszej wojnie światowej wszystkich trzech mocarstw zaborczych.

Próby niepodległościowe

Polska, jeszcze w końcu szesnastego i na początku siedemnastego wieku, była lokalną potęgą. Siedemnastowieczne wojny w prawdzie umniejszyły jej znaczenie oraz terytorium (choć akurat to nie nazbyt mocno), ale w osiemnaste stulecie Rzeczpospolita wchodziła jako państwo jeszcze z pozoru silne i rozległe, z aspiracjami na odgrywanie roli w regionie. Degeneracja pozycji państwa była jednak błyskawiczna. Przede wszystkim katastrofalną była tutaj polityka króla polskiego w czasie Wielkiej Wojny Północnej, która przyniosła Polsce i Litwie wielkie spustoszenie, choć Rzeczpospolita oficjalnie nie brała nawet w niej udziału. Poprzez sejm niemy i rolę rosyjskiego protektoriatu Polska dotarła do pierwszego i drugiego rozbioru. Przed klęską państwa nie mogła uratować nawet bezprecedensowa próba, jaką było podpisanie konstytucji państwa w dniu 3 maja 1791. Upadek stał się faktem, którego nie były w stanie odwrócić bitwy pod Austerlitz, Ostrołęką czy w Opatowie. Korzystny układ geopolityczny, dzięki któremu Polska mogła się w końcu odrodzić, nastąpił w 123 lata po trzecim rozbiorze i abdykacji Stanisława Augusta Poniatowskiego. Druga Rzeczpospolita powstała w konsekwencji szczęśliwej konstelacji w polityce europejskiej, jaka nastąpiła po pierwszej wojnie światowej, która zakończyła się dziwnym zbiegiem okoliczności porażkami wszystkich trzech mocarstw zaborczych.

Walki partyzanckie

Dwa powstania narodowe, największe z tych które rozegrały się w wieku dziewiętanstym, na ziemiach polski okresu zaborów, różniły się między sobą w sposób bardzo znaczny. Powstanie Listopadowe, które wybuchło 29/30 listopada 1830 roku toczyło się w warunkach istnienia struktur zależnego wprawdzie i bardzo niewielkiego, ale jednak państwa, posiadającego własną władzę, administrację czy zorganizowane i świetnie wyszkolone zawodowe wojsko. Powstanie Styczniowe powstało z niebytu. Nie istniał w tamtym okresie żaden aparat państwowy czy administracyjny, który mógłby insurekcją otwarcie pokierować, zaś wojska rosyjskie stacjonowały już na terenie kongresówki. Wobec tego znacznie różnił się obraz bitew pod Olszynką Grochowską czy w Opatowie. Pierwsza z nich to obraz walki co prawda wycieńczonych, walczących w warunkach dużej przewagi liczebnej przeciwnika, ale jednak regularnej armii, z dobrym uzbrojeniem i wyszkoleniem do walki. Drugi przypadek, to bitwa regularnej armii rosyjskiej z amatorami, fatalnie uzbrojonymi, słabo wyszkolonymi, głodnymi, brudnymi i zmęczonymi długotrwałymi tułaczkami po lasach i polnych drogach. Oba powstania łączy jednak fakt, że zostały one krwawo stłumione przez władze rosyjskie, a po ich porażce kraj dotknęły ostre popowstaniowe represje. Po insurekcjach miała także miejsce tradycyjna emigracja popowstaniowa, choć wyraźnie silniejsza i aktywniejsza była ona po powstaniu listopadowym, być może ze względu na lepsze nastawienie europejskiej opinii publicznej do tego powstania.

Próby walk o niepodległość

Z pozycji lokalnego mocarstwa w końcu szesnastego i początkach siedemnastego wieku, poprzez państwo które z mocą odpierało najazdy potężnych sąsiadów w wieku siedemnastym, przez państwo indolencji i protektoriatu rosyjskiego w wieku osiemnastym, Rzeczpospolita dotarła w swej historii do epoki rozbiorów. Choć patriotyczne próby, jakie uosabia Konstytucja 3 maja 1791 roku były widoczne, to jednak nie mogły one zmienić całokształtu i odwrócić bezlitosnej machiny dziejów. W roku 1795, w wyniku trzeciego rozbioru Polski, Rzeczpospolita zniknęła z map Europy. Polacy podejmowali szereg akcji, aby przywrócić ją z niebytu. Okazja ukazała się bardzo szybko – była nią tzw. epoka napoleńska. Utworzenie Księstwa Warszawskiego dawało pewne nadzieje, ponieważ umożliwiło umiędzynarodowienie sprawy polskiej, ale klęska Napoleona w wyprawie na Moskwę przekreśliła wszelkie kalkulacje. Następnie Kongres Wiedeński, Królestw Polskie i dwa wielkie powstania narodowe – Listopadowe i Styczniowie. Oba były wyrazem niezłomnej woli Polaków do odzyskania niepodległości, oba zakończyły się katastrofalną klęską, która przyniosła niepowetowane straty. Choć polski żołnierz walczył nieustępliwie czy w Olszynce Grochowskiej, czy w Opatowie, w gruncie rzeczy możliwość zwycięstwa nad potężnym imperium nie istniała. Represje zaś były bardzo ostre i konkretne – uderzono w polską autonomię w kongresówce, całkowicie ją niwecząc, podjęto także gwałtowną akcję rusyfikacyjną, która choć nie odnosiła sukcesów była jednak dla Polaków upokarzająca i uprzykrzała życie.

Romantyczne powstanie

Choć Polacy w swojej historii wywołali cały szereg powstań, insurekcji i ruchawek, to jednak najbardziej romantycznym (poza oczywiście quasimistyczną próbą powstania w Rzeczpospolitej Krakowskiej) z nich było zdecydowanie Powstanie Styczniowe z lat sześćdziesiątych dziewiętnastego stulecia. Insurekcja wybuchła w nocy z 22 na 23 stycznia 1863 roku, przedwcześnie wywołana prewencyjną branką margrabiego Wielopolskiego. Powstańcy, choć wydali dekret o nadaniu ziemi chłopom, którzy pójdą do powstania, nie uzyskali masowej pomocy elementu wiejskiego. Bardzo słabo wyszkolenie, oraz co najważniejsze wyposażenie – zupełny prawie brak nowoczesnej broni, walka często na archaiczne strzelby czy nawet broń białą – sprawiały, że Polacy nie mieli większych szans z Rosjanami. Polacy walczyli metodami wojny partyzanckiej, podejmując jedynie wyzwania taktyczne, gdyż na zarysowanie strategicznych nie było najmniejszych szans. W czasie całej insurekcji odbyło się kilkaset potyczek i bitew, choć bitwy zdarzały się niezmiernie rzadko – np. w Opatowie. Rosjanie rozprawili się z powstaniem bezwzględnie dokonując po jego stłumieniu krwawych represji. Uczestnikom powstania skonfiskowano majątki (był to bardzo ciężki cios dla polskości na Kresach Wschodnich), uwięziono i zesłano na syberię. W kraju usunięto ostatnie pozostałości po dawnej autonomii kongresówki i rozpoczęła się era ostrej akcji rusyfikacyjnej.

Powstanie styczniowe

Po upadku powstania listopadowego w kraju zapanowała swoista apatia, był to jednak stan krótkotrwały. W szybkim tempie powstawały kolejne organizacje podziemne, które za cel stawiały sobie odrodzenie niepodległej Polski na ziemiach odebranych Rzeczpospolitej przez wszystkie trzy państwa zaborcze. Często ich istnienie i działalność animowane były z emigracji. Ogromny wzrost nastrojów insurekcyjnych nastąpił już jednak po wejściu w dorosłość kolejnego pokolenia Polaków, które także nie mogło zgodzić się w swoich umysłach, sercach i sumieniach na niewolę w jaką popadła Rzeczpospolita. Działalność podziemna zintensyfikowała się na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych, szczególnie w kongresówce, która stała się bastionem polskiego oporu, przede wszystkim oczywiście jeśli chodzi o działalność nielegalną. Powstanie styczniowe wybuchło w nocy z 22 na 23 stycznia 1863 roku, zaś ostatnie jego akordy wybrzmiały jeszcze w dwa lata później. Jego trwanie to przede wszystkim potyczki partyzanckie, to jednak zdarzały się także pomniejsze bitwy, tj. w Opatowie. Powstańcy nie mieli żadnych szans z regularną armią rosyjską, przede wszystkim jeśli chodzi o słabe uzbrojenie, a także niewystarczające wyszkolenie. Wojskom powstańców nie udało się zdobyć ani jednego ośrodka miejskiego, choć początkowo planowali zdobycie z zaskoczenia Płocka, który miał być powstańczą stolicą i miejscem z którego ewentualnie można by dokonać w przyszłości ataku na Warszawę.

Listopadowe i Styczniowego

Polacy są narodem, który uwielbia powstania – tak głosi w każdym razie obiegowa opinia. Nasz naród powstawał bardzo często przeciw wrogowi, okupantowi, zaborcy, choć trzeba przyznać, że miał ku temu liczne powody, których nieraz brakło innym ludom. W dziewiętnastym wieku, kiedy Polska znajdowała się pod zaborami, a wszelkie niepodległościowe dążenia były ostro tłumione, Polacy zorganizowali dwa wielkie powstania narodowowyzwoleńcze – powstanie listopadowe i powstanie styczniowe. Listopadowe rozpoczęło się w nocy z 29 na 30 listopada 1830 roku, kiedy to grupa podchorążych pod wodzą Piotra Wysockiego zdecydowała się porwać carskiego brata Konstantego, który był jednocześnie dowódcą armii królestwa kongresowego, następnie zaś zdobyła warszawski arsenał z pomocą ludu powstańczej stolicy. Kilka dni później sejm zdetronizował Aleksandra I i wojna stała się nieuniknioną. Powstanie Styczniowe rozpoczęło się w sytuacji tzw. branki, czyli przymusowego poboru do armii carskiej, jaką prewencyjnie, przeciw planom powstańczym, zarządził margrabia Wielopolski. Spowodowało to przedwczesny wybuch powstania, które było słabo przygotowane, przede wszystkim jeśli chodzi o wyszkolenie żołnierzy. Walki powstańcze były przede wszystkim potyczkami, choć zdarzały się też większe bitwy jak ta w Opatowie. Generalnie jednak powstanie styczniowe było zakrojoną na szeroką skalę i duże terytorium wojną partzancką, której uczestnicy nie mieli poważnych szans nawet na nawiązanie taktycznej przewagi nad Rosjanami, co tu zaś mówić o strategicznych sukcesach.

Powstania

Polska, która w wieku siedemnastym odparła liczne wrogie najazdy, z różnorakich przyczyn utraciła w jego toku pozycję lokalnego mocarstwa, którą przypieczętowały wydarzenia z okresu Wielkiej Wojny Północnej. Wiek osiemnasty to już dla Rzeczpospolitej smutny okres biernego przyglądania się grze interesów na europejskiej szachownicy, szczególnie po Sejmie Niemym i zaprowadzeniu w Polsce de facto rosyjskiego protektoratu. Następnie dwa pierwsze rozbiory, później zaś próba ratowania państwa polskiego w konstytucji 3 maja 1791 roku, ostatecznie zakończona jednak klęską w walce z zaproszoną przez targowiczan obcą interwencją, trzeci rozbiór i całkowity upadek państwa. Polacy w toku dziewiętnastego stulecia podejmowali liczne próby odzyskiwania swojej państwowości – przede wszystkim wywołali dwa nieudane powstania w zaborze rosyjskim; listopadowe i styczniowe. Listopadowe mimo szeregu sukcesów na polu bitwy, z braku woli politycznej i wiary kierownictwa powstania w zwycięstwo, musiało ulec ostatecznie potędze rosyjskiej armii. Styczniowe było już tylko konglomeratem różnorakich prowadzonych potyczek i bitew partzanckich, m.in. w Opatowie. Nie miało jednak najmniejszych szans na zwycięstwo a represje popowstaniowe miały charakter bardzo okrutny i pozwoliło zaborcom rozprawić się z organizacjami społecznymi Polaków, a tysiące z nich uwięzić, wysłać na syberię i skonfiskować majątki.

Bitwy powstańcze

Usiłujący odtworzyć utraconą przez siebie w osiemnastym wieku niepodległość, Polacy imali się każdego możliwego sposobu, by przybliżyć się do zrealizowania upragnionego celu. Najbardziej spektakularnym akcjami na rzecz niepodległości, które jednak przyniosły katastrofalne skutki, były powstania narodowe. Poza szeregiem pomniejszych ruchawek, w dziewiętnastym wieku mamy do czynienia z dwoma głównymi zrywami narodowowyzwoleńczymi Polaków, które miały na celu oswobodzeni zniewolonej ojczyzny. Oba były wymierzone przeciwko państwu, które zajmowało największą część przedrozbiorowego terytorium Polski, czyli oczywiście przeciwko Cesarstwu Rosyjskiemu. Oczywiście chodzi tutaj o powstanie listopadowe i powstanie styczniowe. Od nocy listopadowej 1830 do bitwy w Opatowie w czasie zrywu z drugiej połowy dziewiętnastego wieku, mamy do czynienia z okresem wzmożenia prób aktywnej walki o niepodległość. Powstanie listopadowe było w o tyle lepszej sytuacji, że Polacy dysponowali wtedy niewielką, lecz świetnie wyszkoloną własną regularną armią, tzn. armią królestwa kongresowego. Choć nie miała ona szans zwycięstwa z Rosjanami, ponieważ nie miała tak wielkiego potencjału mobilizacyjnego, to jednak mogła niejednokrotnie stawiać im czoło jak równy z równym. Powstanie styczniowe było już tylko prowadzoną na dużą skalę wojną partyzancką, której nie można było wygrać, ani nawet stawać jak równy z równym, z racji chociażby braków w uzbrojeniu czy wyszkoleniu żołnierzy.