Opatów i okolice

Opatów to miasteczko niezwykle malownicze, zachęcające do spacerów po urokliwych zaułkach i uliczkach, będących świadkami wielu mniej lub bardziej ważnych historycznych zdarzeń. Ślady po burzliwych dziejach Opatowa nie zawsze są widoczne na pierwszy rzut oka. Dotarcie do nich wymaga czasem cierpliwości badacza, lektury, rozmów. Opowieści mieszkańców i tych wszystkich, których urzekło miasteczko, układać się mogą w historię o wielu wątkach, jak choćby dzieje postaci właściciela Opatowa, Krzysztofa Szydłowieckiego, życie i zwyczaje polskiego rycerstwa, egzotyczny świat opatowskiej społeczności żydowskiej, burzliwy i mroczny czas powstania styczniowego. W okolicach Opatowa warto dotrzeć do niegdyś pełnego życia zamku w Tudorowie, odnaleźć zabytkowy kościół w Ptkanowie, będący ostatnim i jedynym świadkiem istnienia w tym miejscu wsi, wstąpić do Karwowa, siedziby rodzinnej Wincentego Kadłubka. Zachowały się na ziemi opatowskiej liczne parki dworskie, a dla miłośników przyrody na pewno atrakcyjna będzie wycieczka nad brzegiem Opatówki. Obecnie dawne szlaki handlowe przebiegające przez Opatów zastąpił niezwykle ciekawy, współczesny trakt, zwany Szlakiem Bursztynowym. Jest to jeden z Zielonych Szlaków Greenways prowadzących przez regiony o ciekawej przyrodzie, wspierających ekoturystykę i zdrowy styl życia.

Opatów i partyzanci

Na bramie więzienia w Opatowie umieszczona jest pamiątkowa tablica przypominająca brawurową akcję oddziału partyzanckiego „Jędrusie”. Założycielem organizacji konspiracyjnej, a następnie zbrojnej był Władysław Jasiński, pseudonim „Jędruś”. Oddział działał na terenie ziemi sandomierskiej. Po śmierci Władysława Jasińskiego oddział nawiązał współpracę z Armią Krajową i Batalionami Chłopskimi. Mimo ścisłej koordynacji działań z armiami podziemnymi, „Jędrusie” do końca swojego istnienia zachowali odrębność organizacyjną. W marcu 1943 roku, wspólnie z czterema żołnierzami Armii Krajowej zaatakowali skutecznie opatowskie więzienie i uwolnili osiemdziesięciu więźniów. Część z nich skazana była przez gestapo na karę śmierci. Innych czekał transport do innego więzienia Oddział partyzancki liczył zaledwie kilkunastu ludzi, podczas gdy niemiecki garnizon strzegący więzienia składał się z 380-osobowej załogi. Partyzantami dowodził następca Władysława Jasińskiego, Józef Wiącek, pseudonim Sowa. Ze wspomnień bezpośredniego uczestnika akcji wynika, że po jej zakończeniu, w trakcie wycofywania się, partyzanci wykonali jeszcze wyrok na miejscowym konfidencie gestapo. Analogiczną, skuteczną akcję sforsowania gestapowskiego więzienia „Jędrusiom” udało się przeprowadzić w Mielcu, gdzie oswobodzili 180 osób.

Kaplica grobowa rodziny Szydłowieckich

Najbardziej znanym skarbem opatowskiej kolegiaty jest zespół renesansowych nagrobków rodziny Szydłowieckich. Znajduje się on w kaplicy grobowej w północnym ramieniu transeptu. W skład zespołu wchodzą pomniki nagrobne trojga dzieci kanclerza koronnego Krzysztofa Szydłowieckiego oraz nagrobek samego kanclerza. Najwcześniej, w 1525 roku pochowany został synek kanclerza Ludwik Mikołaj. Upamiętniono go nagrobkiem z czerwonego, węgierskiego marmuru z rzeźbą przedstawiającą śpiące dziecko, płaskorzeźbionym smokiem i herbem rodzinnym. Drugi syn, Zygmunt, dwa lata później, otrzymał odlewaną płytę nagrobną z wizerunkiem śpiącego niemowlęcia i herbowym kartuszem. Trzeciemu dziecku Szydłowieckich, Annie, nagrobek ufundowała matka już po śmierci kanclerza. Jest to pomnik ż węgierskiego marmuru z wizerunkiem młodej dziewczyny. Najsłynniejszy jest jednak pomnik ufundowany jeszcze za życia przez samego kanclerza koronnego, który zmarł w roku 1532. Płyta nagrobna przedstawia postać zmarłego w zbroi i z mieczem. Nagrobek rozbudowano w latach 1536 -1541przy udziale rzeźbiarza Jana Ciniego. Najcenniejsza jest płyta umieszczona w części cokołowej. Przedstawia ona słynny „Lament Opatowski”. Ufundowana została przez hetmana Jana Tarnowskiego, męża najstarszej córki Szydłowieckich. Płaskorzeźba przedstawia 41 potraktowanych w sposób portretowy osób opłakujących zmarłego kanclerza.

Skarby kolegiaty opatowskiej

Wędrując po ziemi sandomierskiej nie wypada nie wstąpić do Opatowa, choćby ze względu na kościół kolegiacki pod wezwaniem św. Marcina z Tour. Do końca nie jest wyjaśnione dla kogo została ufundowana – dla koprzywnickich cystersów, świeckiego duchowieństwa, czy też zakonu templariuszy. Niewątpliwie jednak stanowi bezcenny zabytek romańskiej architektury sakralnej. Mimo pewnych zmian architektonicznych, kolegiata opatowska zachowała typowo romańską bryłę. Jest to trójnawowa bazylika z transeptem. Dodatkami późniejszymi są elementy gotyckie w postaci wysokich okien oraz barokowe (hełmy wież, chór). Najdalej idącym przemiano uległo wyposażenie wnętrza bazyliki, gdzie można znaleźć cenne zabytki sztuki renesansowej i barokowej. W głównym ołtarzu umieszczono rzeźby świętych biskupów oraz obraz z wizerunkiem św. Marcina. W pobliżu, w prezbiterium stoją okazałe, dębowe, kanonickie stalle (połowa XVIII w.), będące świadectwem kunsztu barokowej snycerki. W nawie głównej stoją rzędy pięknych, barokowych ław kościelnych. Ich wyjątkowość polega na tym, że na ich bogatej dekoracji. Boki ozdobione są motywami roślinnymi i aniołkami, a żaden motyw się nie potarza. Na zapleckach umieszczono wici roślinne, łacińskie napisy oraz herby. Elementami renesansowymi są: kasetonowy strop pod chórem oraz kaplica grobowa Szydłowieckich.

Sekrety kolegiaty opatowskiej

Na ziemiach polskich, które wielokrotnie były areną wojen i bitew, obcych najazdów i grabieżczych okupacji, najstarszych zabytków architektury zachowało się bardzo niewiele. Jednym z tych ocalałych, romańskich skarbów jest opatowska kolegiata. Monumentalną bazylikę zbudowano na południowym brzegu Łukawy (późniejszej Opatówki). Wyposażona została w transept i dwie wieże od zachodu, czyli klasyczny, romański westwerk. Nie jest znana dokładna data fundacji, wiadomo jedynie, że jej istnienie poświadczają źródła z 1206 – 1223 roku. Z roku 1232 pochodzi wzmianka o przekazaniu kościoła w ręce Wawrzyńca, biskupa lubuskiego. O kolegiacie opatowskiej z uznanie i zachwytem pisał Jan Długosz. On też wysnuł teorię, że polecenie wybudowania kolegiaty wydał jeden z synów Bolesława Krzywoustego, książę Henryk Sandomierski. Wersja Długosza zakłada, że książę Sandomierski kazał wybudować świątynie dla zakonu templariuszy, z którymi brał udział w wyprawie krzyżowej. Teorię tę miały potwierdzać rzeźby w głównym portalu przedstawiające według Długosza postaci rycerzy zakonu. Trudno to zweryfikować, ponieważ posągi te uległy zniszczeniu. Do dziś dnia trwają badania dotyczące czasu i okoliczności powstania opatowskiej kolegiaty, jednak dotychczas nie przyniosły jednoznacznych wyników. Kontrowersje dotyczą czasu powstania fundacji oraz istnienia różnych konwentów.

Opatów dla turystów

Malowniczo, a zarazem dogodnie położony Opatów posiada wiele cennych pamiątek historycznych, obiektów zabytkowych i atrakcji turystycznych. Jedną z nich jest podziemna trasa, udostępniona do zwiedzania w roku 1985. Wytyczono ją pośród rozległego labiryntu piwnic, wykopanych przez zapobiegliwych mieszczan opatowskich i zajmujących powierzchnię około jednego kilometra kwadratowego. Trasa liczy 402 metry, co stanowi niewielki ułamek długości podziemnych korytarzy. W podziemiach można zobaczyć wystawę geologiczną i etnograficzną oraz akcesoria górnicze dokumentujące pracę bytomskiego Przedsiębiorstwa Robót Górniczych, które zajmowało się odkrywaniem i zabezpieczaniem piwnic. Z zespołu obwarowań miejskich ufundowanych przez Krzysztofa Szydłowieckiego w XVI wieku zachowała się do naszych czasów jedynie Brama Warszawska, stanowiąca dziś ozdobę starego Opatowa. Najazdom tatarskim z przełomu XV i XVI wieku oparł się , wybudowany w stylu gotyckim, klasztor ojców Bernardynów. Zabudowania klasztorne przebudowano w okresie późnego baroku i taki tez styl zyskał wystrój klasztornego kościoła. Z czasów wcześniejszych zachował się jedynie gotycki, polichromowany krucyfiks (z 1400 r.), który można zobaczyć przy wejściu do zakrystii. Godnym uwagi elementem barokowego wystroju jest na pewno ołtarz autorstwa lwowskiego artysty, Macieja Polejowskiego.

Ratowanie opatowskich podziemi

Wykopane przez opatowskich mieszczan wieko pozimowe piwnice służyły jako magazyny i miejsca schronienia w czasie najazdów. Z czasem rola Opatowa jako ośrodka handlowego ulegała stopniowemu zmniejszeniu, a część podziemi stała się niepotrzebna. Niektóre, nieużywane kondygnacje piwnic uległy zapomnieniu, a co za tym idzie pogarszał się ich stan techniczny. XIX-wieczne władze Opatowa zauważały i odnotowywały zagrożenie dla budynków mieszczących się w obrębie Starego Miasta wynikające z istnienia pod nimi rozległych i głębokich piwnic. Niektóre budynki zaczęły pękać wskutek awarii podziemnych pomieszczeń. W roku 1971 podjęto systematyczne prace zabezpieczająco-rewaloryzujące. Pracami kierował zespół naukowy Akademii Górniczo-Hutniczej z Krakowa. Wykonawcami prac zostało Przedsiębiorstwo Robót Górniczych z Bytomia. Część podziemnych wyrobisk musiała ulec likwidacji, a część zabezpieczeniu i odnowie. Przewidywano wykorzystanie części podziemi na trasę turystyczną. Intensywne prace remontowe trwały do roku 1984. Polegały na odgruzowywaniu niektórych komór i przejść, umacnianiu konstrukcji obudowy korytarzy. Niektóre komory łączono odcinkami nowych korytarzy. Niezbędne było również wykonanie systemu wentylacyjnego. Kolejny etap prac ukończono w roku 1992, jednak zabezpieczanie podziemi Opatowa trwa nadal. Podziemna trasa prowadzi przez 46 komór i korytarzy biegnących pod płyta rynku.

Miasto znowu w rozkwicie

Opatów potrafił wykorzystać szansę daną mu przez hojnego donatora. Leżące przy ważnych szlakach handlowych miasto rozwijało się. Szlaki kupieckie biegnące z Rusi przez Lwów i z Litwy do Krakowa, na Śląsk i Węgry nie omijały Opatowa, a jego mieszkańcy bogacili się na handlu i rzemiośle. Opatów urósł do rangi trzeciego po Sandomierzu i Wiślicy ośrodka gospodarczego ziemi sandomierskiej. Walne spotkania opatowskich kupców odbywały się dwa razy do roku, w dni świętego Prokopa i Anny oraz patrona kolegiaty, świętego Marcina, czyli dwukrotnie latem i raz jesienią. Miasto położone jest na pofałdowanych wzgórzach lessowych. Ten rodzaj gruntu umożliwia, w miarę łatwe, kopanie piwnic, tak więc od początku istnienia, opatowianie zaopatrywali swoje domostwa w podziemne pomieszczenia. Po najazdach tatarskich, w czasie których miasto zostało doszczętnie splądrowane, przezorni mieszczanie zaczęli umieszczać magazyny swoich towarów w piwnicach. Z racji podatności lessowego gruntu na drążenie, mieszkańcy Opatowa kopali pod ziemia dwie a czasem trzy kondygnacje piwnic. Z czasem labirynt podziemnych korytarzy rozbudowywał się i w rezultacie powstało drugie, podziemne miasto. Jego niewielka część udostępniana jest do zwiedzania i stanowi miejscową atrakcję turystyczną. Na podziemnych trasach z turyści zwiedzają i mijają pomieszczenia na trzech kondygnacjach.

Życie w mieście i Tatarzy

Mieszkańcy średniowiecznego Opatowa wiedli spokojny żywot, zajmując się handlem, rzemiosłem i rolnictwem. Spokój ten zakłóciły brutalne najazdy Tatarów, które wydarzyły się w odstępie trzyletnim – w latach 1499 i 1502. Miasto było słabo ufortyfikowane, toteż najeźdźcy zdobyli je bez trudu. Rabowali i mordowali ludność, burzyli i palili zabudowania. Doszczętnie splądrowana została kolegiata, w której zostały tylko mury. Jedynym punktem dostatecznie ufortyfikowanym okazał się klasztor i tam przetrwali ci, którzy zdążyli się w nim schronić. Kompletnie zrujnowane miasto dogorywało. Ratunkiem mogło być wsparcie hojnego i mądrego mecenasa. Pojawił się wówczas kanclerz wielki koronny i kasztelan krakowski, Krzysztof Szydłowiecki, który obdarował miasto legendarnymi dziesięcioma tysiącami szerokich groszy praskich. Kanclerz Krzysztof Szydłowiecki , współpracownik króla Zygmunta starego, okazał się mężem opatrznościowym Opatowa. Dzięki jego staraniom i finansom, miasto powoli podnosiło się z gruzów. Szydłowiecki, myśląc perspektywicznie, zlecił przebudowanie systemu obronnego miasta. Kazał otoczyć je murami, a wjazd do miasta wyznaczyć poprzez cztery bramy – Warszawską, Sandomierską, Lubelską i Krakowską. W trosce o mieszkańców miasto zyskało pierwszy wodociąg (rok 1514), a dzieciom umożliwiono naukę w szkółce parafialnej.

Miasteczko na wzgórzach

Opatów jest starym, historycznym miastem, położonym na Wyżynie Sandomierskiej. Przepływa przez nie rzeka Opatówka. Malownicze położenie Opatowa wynika z jego usytuowania na lessowych wzgórzach o wysokości 200-300 m n.p.m. W mieście, liczącym około siedmiu tysięcy mieszkańców nie ma większego przemysłu, dominuje przetwórstwo rolno-spożywcze. Z racji położenia i historii Opatów posiada znaczące walory krajoznawczo-turystyczne. Stąd bierze początek wiele szlaków turystycznych, pieszych i rowerowych. Nazwa Opatów pojawia się w źródłach pisanych w roku 1189 i dotyczy osady związanej zespołem na wzgórzu książęcym Żmigród. Na zespół ten składały się dwie osady i gród na brzegu rzeki Opatówki, zwanej wcześnie Łukawą. Nad rzekę ściągnęli również zakonnicy, Bernardyni, którzy wybudowali drewniany kościół . Na tym miejscu obecnie stoi klasztor ojców Bernardynów. Na zjeździe duchowieństwa w Gnieźnie, w roku 1183, odnotowano obecność opata zakonu z Opatowa. Nazwa Żmigród przestaje funkcjonować. Praw miejskich Opatów doczekał się w roku 1282 z rąk księcia Leszka Czarnego. Wcześniej, już w drugiej połowie XII wieku, jeden z synów Bolesława Krzywoustego, Henryk Sandomierski, polecił wybudowanie w osadzie kościoła kolegiackiego pod wezwaniem św. Marcina. Był to już drugi kościół, ponieważ na drugim brzegu Łukawy nieco wcześniej wybudowano drewniany kościół parafialny.