Góry Świętokrzyskie i Grecy

Góry Świętokrzyskie posiadają wiele swoich interesujących tajemnic, które nie są zbyt dobrze znane szerokiej publiczności. Niższe i rzadziej odwiedzane przez turystów, nie cieszą się tak wielką popularnością, jak np. tatry, choć turystyka w ich rejonie ma swoją bardzo długą tradycję. Są to najstarsze góry znajdujące się na terenie naszego kraju. Słabo znanym epizodem jest np. przybycie w ten region emigrantów politycznych z Grecji w osiemnastym stuleciu. Nie jest to także historia specjalnie rozpowszechniona wśród mieszkańców samego miasta, do którego przybyli, i być może wielu z nich nie zdaje sobie, że istnieje prawdopodobieństwo posiadania przez nich egzotycznej krwi. W tamtym czasie ojczyzna Homera była krajem od kilku wieków zajętym przez Turcję i rządzonym przez jej sułtana. Sprzeciw kończył się represjami, których ofiarą stali się właśnie inkryminowani Grecy. W związku z tym postanowili opuścić swą ojczyznę, by nowy dom odnaleźć w odległym Opatowie. Opatów to niewielkie miasto w obecnym województwie świętokrzyskim (byłe tarnobrzeskie), historycznie zaś leżące w ziemi sandomierskiej, czyli Małopolsce. Grecy pojawili się tam w osiemnastym wieku i postanowili zostać już na stałe. Wznieśli w Opatowie prawosławną świątynie, dzięki której mogli wznosić pobożne modlitwy i prosić Boga o powrót do wyzwolonej ojczyzny. Grecja stała się niepodległym państwem dopier w wieku dziewiętnastym. Wtedy też przeniesiono kościół z Opatowa, do większego ośrodka miejskiego jakim był Radom.

Grecy w byłym tarnobrzeskim

Trudny jest los emigrantów politycznych, którzy z uwagi na represje we własnym kraju, są zmuszeni do opuszczenia rodzinnych domów i szukania możliwości życia i rozwoju w często dalekich i egzotycznych dla nich krajach. Ciekawym jest w tym kontekście przykład nieznany szerszej publiczności, a wydający się być dość specyficznym. W osiemnastym wieku do pewnego polskiego miasta, przybyła duża grupa Greków, którzy musieli zbiec ze swojego kraju. Półwysep grecki przynależał wtedy do Imperium Osmańskiego, którego władcy krwawo tłumili wszelkie działania skierowane przeciwko państwu. Do miasta Opatów, leżącego dziś kilkanaście kilometrów od Ostrowca Świętokrzyskiego, w województwie świętokrzyskim (byłe województwo tarnobrzeskie), przybyła więc grupa uchodźców politycznych. W Opatowie, Grecy wznieśli prawosławną świątynie, by móc w zgodzie z tradycyjnym obrządkiem chwalić Boga i prosić go o łaskę powrotu do wyzwolonej już ojczyzny. Grecja ostatecznie uzyskała swoją niepodległość dopiero w wieku dziewiętnastym. W pierwszej połowie dziewiętnastego wieku świątynie przeniesiono też do Radomia, który był zdecydowanie większym ośrodkiem miejskim od kilkutysięcznego dziś Opatowa. Wielu mieszkańców niewielkiego miasteczka ma z pewnością domieszkę krwi greckiej, częstokroć nawet pewnie nie zdając sobie z tego sprawy, nie wiedząc nawet, że ich miejscowość ma tak bogatą i w pewnym sensie egzotyczną historię w annałach swoich dziejów.

Grecy u podnóży polskich gór

Rzeczpospolita przez wieki prowadząca bardzo inkluzywną politykę i będąca „państwem bez stosów”, którego zasadą funkcjonowania była tolerancja religijna, była wybitnie atrakcyjnym miejscem dla różnorakich grup religijnych i narodowych, które poszukiwały azylu. Przykłady tego typu można w toku dziejów mnożyć, natomiast bardzo interesującym jest tutaj casus Greków, którzy pojawili się u podnóży Gór Świętokrzyskich. Niedaleko Ostrowca Świętokrzyskiego, w dzisiejszym województwie świętokrzyskim, wcześniej tarnobrzeskim, leży Opatów. To właśnie w Opatowie, mieście na historycznej ziemi sandomierskiej, w Małopolsce, pojawiła się spora grupa uchodźców z półwyspu hellenskiego. Rodacy Arystotelesa przybyli na ziemie polskie, uciekając przed prześladowaniami tureckimi, jakie miały miejsce w rządzonej przez Turków Grecji wobec tych, którzy stawiali Ottomanom opór. Grecy wyemigrowali do Opatowa w wieku osiemnastym. W mieście wznieśli świątynie prawosławną, która miała pozwolić im na odprawianie nabożeństw i zanoszenie próśb do Boga w rodzimym, prawosławnym obrządku. W połowie wieku dziewiętnastego świątynie przeniesiono do Radomia, większego ośrodka miejskiego. Do dziś żyją w Opatowie rzesze ludzi, którzy posiadają domieszkę greckiej krwi, najpewniej zupełnie nie zdając sobie sprawy z tego faktu, nie mając nawet pojęcia, że ich miasto było zamieszkiwane przez tak egzotycznych przybyszów.

Grecy w Rzeczpospolitej

Grecy wydają się nam narodem nieco egzotycznym i trudno się temu dziwić, ponieważ z Polski do Grecji nie jest wcale tak blisko. W ostatnich latach spora liczba Polaków poznała jednak lepiej półwysep helleński, spędzając tam swoje wakacje. Warto jednak wiedzieć, że nasza ojczyzna była epizodycznie w swojej historii także miejscem azylu dla Greków. Jeśli chodzi o dawniejszą historię, mowa tu o całkiem licznej grupie Greków, którzy osiedlili się w mieście Opatów. Miało to miejsce w osiemnastym wieku, a wiązało się z prześladowaniami, jakie dotykały tych ludzi we własnym kraju, ze strony rządzących tam władz tureckich. Rodacy Homera, którzy miejsce swojego azylu znaleźli w ziemi sandomierskiej (dzisiaj województwo świętokrzyskie) wznieśli w tej miejscowości prawosławną świątynie, by móc prosić Boga w rodzimym dla siebie prawosławnym obrządku. Kościół został w dziewiętnastym wieku przeniesiony do Radomia. Poza Grekami, którzy osiedlili się w Polsce u podnóża Gór Świętokrzyskich, istnieje także przykład z dwudziestego wieku. W latach 1946-49 w Grecji miała miejsce wojna domowa wywołana przez infiltrujących to państwo komunistów na pasku Kremla. Staliniści przegrali wojne i wielu z nich zostało zmuszonych do emigracji z kraju. Polska była jednym z państw, które przyjęło uciekinierów i zamieszkali oni na zachodzie województwa dolnośląskiego. Żyją oni do dziś, a ich potomkowie nadal często deklarują narodowość Grecką.

Greckie akcenty w południowej Polsce

Grecja wydaje się być Polakom krajem mocno egzotycznym, kojarzącym się przede wszystkim z turystyką, gdyż w ostatnich latach wielu naszych rodaków postanawia spędzić swoje wakacje na półwyspie helleńskim. Trudno się dziwić, bo przecież region to bardzo atrakcyjny, choć w ostatnich latach nękany przez kryzys finansowy, a w konsekwencji polityczny, wylewający się na greckie ulice. Interesujące jest, że w naszym kraju również mieszkają Grecy, a przynajmniej ich potomkowie. Jedno z tego typu miast, które stało się domem dla grupy Greków jest niewielka miejscowość leżąca dziś w województwie świętokrzyskim. Mowa tutaj o mieście Opatów, mieście należącym niegdyś do kanclerza wielkiego koronnego Krzysztofa Szydłowieckiego, leżącym w historycznej ziemi sandomierskiej, a więc w Małopolsce. Położone jest kilkanaście kilometrów od Ostrowca Świętokrzyskiego, u podnóża pasm Gór Świętokrzyskich. W osiemnastym wieku przybyli do niego uchodźcy Greccy, których pojawienie się wiązało z represjami kierowanymi w ich stronę przez tureckie władze, sprawujące wtedy zwierzchność nad ojczyzną Homera i Arystotelesa. W mieście stanęła prawosławna świątynia, która umożliwiała przybyszom odprawianie nabożeństw we własnym, prawosławnym obrządku, została jednak przeniesiona w połowie dziewiętnastego wieku do Radomia. Dziś niejeden mieszkaniec Opatowa z pewnością posiada w swoich żyłach Grecką krew, niejednokrotnie nie zdając sobie z tego sprawy.

Grecy w województwie świętokrzyskim

Polska stała się na przestrzeni dziejów azylem dla emigrantów z bardzo wielu różnych krajów, a Rzeczpospolita była domem przedstawicieli wielu narodowości. Jednym z tego typu przykładów są Grecy, którzy osiedlili się w naszym kraju w wieku osiemnastym. Ich przybycie wiązało się z represjami, jakich doznawali we własnym kraju ze strony tureckiej władzy, która wtedy rozciągała się na całym półwyspie helleńskim (Grecja uzyskała niepodległość dopiero w wieku dziewiętnastym). Za miejsce swojego nowego życia obrali sobie ziemię sandomierską. Konkretnie – osiedlili się w miejscowości o nazwie Opatów, niewielkim mieście, które dzisiaj znajduje się w ramach województwa świętokrzyskiego, leżące kilkanaście kilometrów od Ostrowca Świętokrzyskiego u podnóży tamtejszych pasm górskich. Przybywszy do tej miejscowości Grecy postanowili już tutaj pozostać i z pewnością są oni przodkami wielu z współczesnych mieszkańców Opatowa, którzy nawet zupełnie nie zdają sobie sprawy z tych dość egzotycznych koligacji. W osiemnastym wieku Grecy wznieśli w mieście prawosławną świątynię, aby móc przyjmować sakramenty i uczęszczać na liturgię we własnym, prawosławnym obrządku. W wieku dziewiętnastym, jego pierwszej połowie, kościół został przeniesiony do Radomia. Jest to niezwykle interesujący epizod z dziejów miasta, o którym być może wiedzą nawet nie wszyscy jego mieszkańcy, a który dodaje mu interesującej specyfiki i kolorytu. Opatów w tej optyce jawi się nam jako polskie Ateny, choć potomkowie uchodźców zasymilowali się już wiele, wiele lat temu.

Grecy i Polska

Po drugiej wojnie światowej, kiedy w gwałtowny sposób skończył się powód ścisłej współpracy zachodnich mocarstw ze Stalinem – czy może odwrotnie; Stalina z zachodnimi mocarstwami – bardzo szybko poczęło dochodzić do ostrych tarć między oboma stronami. Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich dążył, zgodnie ze swoją ideologią, do panowania nad całym światem. W związku z tym próbował przejmować władzę w kolejnych częściach świata. Na tego typu polityke Harry Truman zareagował ogłoszeniem tzw. doktryny powstrzymywania, jako obowiązującej strategii Stanów Zjednoczonych w polityce międzynarodowej. Pierwszym sprawdzianem był tutaj konflikt wewnętrzny w Grecji. Komuniści wszczęli tam wojnę domową z rządzącą prawicą i byli wspierani przez ZSRR i Jugosławie, natomiast prawica przez USA. Siły prozachodnie zwyciężyły i wielu komunistów greckich musiało wyemigrować – w tym do „Polski Ludowej”. W dawniejszej historii, jako przykład Greków w Polsce, można przytoczyć casus pojawienia się ich w mieście Opatów. Do tego niewielkiego przecież miasta, w obecnym województwie świętokrzyskim, przybyła spora grupa greckich uciekinierów przed tureckimi represjami. Za dogodne miejsce azylu uznali oni ziemię sandomierską, która okazała się być gościnną dla emigrantów z ojczyzny Homera. Z czasem wzniesiono w Opatowie prawosławną świątynie, w której uchodźcy mogli sprawować posługę religijną w swoim obrządku.

Grecy w świętokrzyskim

Z pewnością mało kto dzisiaj wie, że w osiemnastowiecznej Polsce żyli Grecy. Nie była to oczywiście ludność rdzenna, autochtoniczna, lecz uchodźcy, którzy przybyli do naszego kraju. Powodem ich pojawienia się w Polsce były represje, jakie spotykały ich ze strony tureckiej władzy, która wtedy rozciągała się na terenie całej współczesnej Grecji. Przybyli w wieku osiemnastym i postanowili osiedlić się w mieście nazywającym się Opatów. Ta niewielka miejscowość leży na terenie dzisiejszego województwa świętokrzyskiego, nieopodal Ostrowca Świętokrzyskiego. Z historycznego punktu widzenia jest to ziemia sandomierska, a więc historyczna Małopolska. Grecy przybyli w tamtym czasie dziś są już w pełni zasymilowani – oczywiście mowa tutaj o ich prapraprapraprawnukach, którzy być może często nie zdają sobie sprawy z prawdopodobieństwa posiadania tak egzotycznych przodków. W osiemnastym stuleciu w Opatowie wzniesiono prawosławna świątynie, tak aby greccy uchodźcy mogli korzystać z posługi religijnej. Był to oczywiście kościół, w którym sprawowano liturgie w obrządku prawosławnym (naturalnym w Grecji). W połowie dziewiętnastego wieku świątynie przeniesiono do Radomia. Obecność Greków na ziemi sandomierskiej stanowi bardzo interesujący element folkloru, szeroko nieznany wielu mieszkańcom współczesnej Polski, a pewnie także i wielu mieszkańcom Opatowa. Warto jednak zainteresować się tak unikalną przecież historią własnego regionu, choć hasło „Grecy na ziemi sandomierskiej” muszą budzić wrażenie egzotyki.

Grecy w Polsce

Gdy po drugiej wojnie światowej nad Europą zapadła żelazna kurtyna i rozpoczęła się zimna wojna, w początkowej fazie konfliktu stroną bardziej aktywną był Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich, wobec którego Stany Zjednoczone, drugie z supermocarstw, stosowało tzw. doktrynę powstrzymywania. Jednym z przykładów realizowania tej doktryny był sprzeciw wobec infiltracji komunistycznej w Grecji, gdzie w latach 1946-1949 doszło do wojny domowej pomiędzy komunistami a prawicą. Dzięki pomocy Zachodu zwycięstwo odniosła prawica, co dla wielu komunistów musiało zakończyć się emigracją. Część komunistycznych bojowników z Grecji trafiła do Polskie Rzeczpospolitej Ludowej i umieszczona została na zachodzie dzisiejszego województwa dolnośląskiego. Tam też ich potomkowie żyją po dziś dzień. Co ciekawe żyją tam też jugosławiańscy przeciwnicy Tity. Inna grupa Greków, która trafiła niegdyś do Polski, wiąże się z dawniejszą historią. W mieście o nazwie Opatów, w dzisiejszym województwie świętokrzyskim, pojawiła się w siedemnastym wieku grupa uchodźców z Grecji, którzy uciekali przed tureckimi represjami (półwysep helleński był wtedy integralną częścią państwa Ottomanów). W mieście wzniesiono prawosławną świątynie, przeniesioną w 1837 roku do Radomia. Potomkowie tamtejszuch Greków żyją na tych ziemiach z pewnością po dziś dzień, częstokroć jednak nie zdając sobie sprawy ze swojego unikalnego pochodzenia.

Grecy na ziemi sandomierskiej

Grecy wydają się nam Polakom nacją nieco egzotyczną, mieszkają przecież dość daleko od naszego kraju i kojarzą się raczej z turystyką, gdyż wielu obywateli naszego kraju w ostatnich latach wybrało spędzanie swoich wakacji w ojczyźnie Homera i Arystotelesa. Tym czasem mało kto wie, że w Polsce także żyli, a nawet żyją ciągle potomkowie lub członkowie tego narodu. Historia potrafi być w tego typu względach zupełnie nieprzewidywalna. Jeśli chodzi o aspekt historyczny, to mamy np. do czynienia z społecznością Greków, która swoje miejsce na ziemi znalazła w Opatowie. Opatów leży obecnie w województwie świętokrzyskim, jednak z historycznego punktu widzenia jest to ziemia sandomierska czyli część Małopolski. W wieku siedemnastym do tego niewielkiego dziś miasta przybyła spora grupa Greków, którzy opuścili swoją gorącą ojczyznę w wyniku tureckich prześladowań (Grecja była wtedy częścią Imperium Osmanskiego). W końcu osiemnastego wieku w Opatowie powstała parafia św. Mikołaj (oczywiście w obrządku prawosławnym), która została wzniesiona właśnie przez i dla zamieszkujących miasto Greków. Przybytek religijny w połowie wieku dziewiętnastego został przeniesiony do Radomia. Dziś potomkowie zupełnie innych Greków żyją także w województwie dolnośląskim, historia tej grupy wiąże się jednak z wojną domową w Grecji w latach 1946-49.